Moda na bieganie jest denerwująca dla większości społeczeństwa. Krótko o wadach i złej stronie biegania

zła i szkodliwa moda na bieganieOd kilku lat w naszym pięknym kraju rozprzestrzenia się straszliwa zaraza, a zwie się ona „moda na bieganie”. Tak jak wiele innych złych rzeczy przybyła ona do nas z zepsutego i perfidnego zachodu. Początkowo była ona nieszkodliwa, jednakże zmasowane działania, mające na celu rozpropagowanie jej jako idei wyciągnięcia ludzi z domów, sprzed ich własnych telewizorów okazała się z czasem brzemienna w skutkach.

Jednakże pomimo namacalnych dowodów, wieloletnich badań i ostrzeżeń czołowych mołdawskich naukowców, ciągle nie wszyscy uświadamiają sobie konsekwencję rozprzestrzeniania się tej straszliwej zarazy.

Obserwując bierność rządów i organizacji pozarządowych w kwestii mody na bieganie, samozwańczy obrońca ludzkości, czyli autor tego bloga postanowił przedstawić główne wady biegania (oraz biegaczy). Jest to bardzo istotne, gdyż ta denerwująca plaga odbija się przede wszystkim na zdrowej większości społeczeństwa, wywołując irytację, apatię, agresję fizyczną i niewerbalną, a także obniżając standard życia.

Wady i złe strony biegania oraz biegaczy

Wywód na temat ciemnej strony biegania warto zacząć od tego, że sport ten, jak niektórzy nazywają tę plagę, nie jest niczym wyjątkowym, to zwykła aktywność fizyczna towarzysząca ludzkości od zarania dziejów. Mimo to, od kilku lat możemy obserwować, iż różnego typu masowe biegi stały się dla niektórych formą uczczenia jakiejkolwiek okazji.

Nie wiesz co zrobić aby uczcić dzień dziecka, bohaterów wojennych, otwarcie nowego supermarketu, pamięć osób poległych w zamachu, zwycięstwo w wyborach? Po prostu zorganizuj bieg, a wielu będzie się z tego głupio cieszyć i wielbić organizator, a następnie starać się wmówić reszczanie społeczeństwa, iż bieg ten jest „niesamowitym wydarzeniem kulturalnym”.

Najgorsze w tym jest to, że wszyscy, ale to wszyscy muszą się dowiedzieć o danym biegu. Nawet jeżeli nie oglądasz telewizji, idąc do pracy nie spoglądasz na porozwieszane dookoła plakaty to i tak jakiś przypadkowy biegacz powie ci o organizowanym wydarzeniu. Jest to jeden z głównych objawów zarażenia modą na bieganie. Ludzie ci tak jak wegetarianie/weganie, studencki prawa czy bezglutenowcy muszą wszystkim rozpowiadać o swoim psychicznym problemie.

Kolejną wadą biegania jest silny podział kastowy wśród biegaczy. Prawdziwym biegaczem bowiem według pseudo zawodowców jest tylko ta osoba, która bombardowana fałszywymi obrazami sportowców wykreowanymi przez działy marketingu wielkich korporacji, zakupiła odpowiedni markowy strój i gadżety. Dla takich ludzi nie ma już ratunku. Jeżeli jednak zobaczysz gdzieś amatora, osobę bez pulsometru, świecących butów, obcisłego kombinezonu, która próbuje biec nie wahaj się, ratuj ją. Za wszelką cenę musisz ją zatrzymać. Nieważne czy wystarczy jej opowiedzieć o złej stronie biegana, czy trzeba ją będzie skrępować zrób to dla jej dobra.

Bieganie szkodzi zdrowiu na wiele sposobów. Wśród podstawowych wymienia się przeważnie różnego typu kontuzje, zły wpływ na stawy i chrząstki, obciążenie serca i układu krwionośnego, problemy związane z nadmierną ekspozycja na promienie UV, a dodatkowo wśród dużej części biegaczy długodystansowych występują problemy żołądkowe, objawiające się przeważnie częstymi biegunkami. To jednak nic w porównaniu z największym zagrożeniem dla biegających, a mianowicie samochodem i sfrustrowanym kierowcą. Do potrącenia może dojść w różnych okolicznościach, jednakże dwie główne sytuacje to wtargnięcie biegacza (przeważnie w słuchawkach) w pełnym biegu na jezdnię z chodnika oraz obserwowalna głównie poza obszarem zabudowanym, niemiłosierna chęć biegnięcia nocą po szocie, oczywiście bez elementów odblaskowych.

Na wstępie wśród wad mody na bieganie wymieniony został problem spadku standardu życia. Problem ten można rozpatrywać w różnych aspektach, komuś przeszkadza zbyt głośne bieganie, innemu niszczenie zieleni, ale najważniejszy jest spadek produktywności biegaczy. Podczas biegu ludzie ci nic nie wytwarzają, a marnują mnóstwo energii. Następnie wracają do domów, idą do pracy i nic nie robią, bo są „zmęczeni”. Dodatkowo każdy szanujący się biegacz, szczególnie długodystansowy musi pochwalić się swoim pożałowania godnym osiągnięciem w mediach społecznościowych, marnują dodatkowy czas. Prawdziwym dramatem jest jednak sytuacja, kiedy osoba zarażona modą na bieganie zapomni włączyć endomondo i musi powtórzyć całą trasę. Czas to pieniądz, a przez czas poświęcany na niepotrzebne, złe i szkodliwe bieganie PKB naszego pięknego kraju nie rośnie tak jak powinno.

Moda na bieganie musi kiedyś przeminąć

Każda moda (o ile nie stanie się stałym trendem) z czasem przemija, to kwesta czasu. Niektóre, takie jak fascynacja grą Pokemon Go, brodą na drwala, fidget spinnerami przemijają szybko. Inne typy zamiłowanie do wyjazdów maluchem na wakacje, czy moda na spodnie typu dzwony potrzebuje więcej czasu. Część z nich można uśmiercić szybko odpowiednimi regulacjami prawnymi. Trudno jednak sobie wyobrazić ustawę ograniczającą maksymalną prędkość poruszania się biegacza po chodniku, więc należy czekać na naturalną śmierć mody na bieganie.

Pierwsze przejawy tego procesu są już obserwowalne. W mediach coraz częściej pojawiają się informację o biegaczach (pragnących zachować anonimowość) chcących zerwać ze szkodliwym nałogiem i zacząć normalne życie. Nie jest to jednak proste. Ludzie ci często wymagają wsparcia rodziny, lekarzy i odpowiedniej terapii np. pogardzanego przez biegaczy długodystansowych biegania na bieżni.