Nie bójmy się wzrostu wynagrodzenia polityków

money-in-hand-1207855Zwiększanie wynagrodzenia polityków nigdy nie było zbyt popularne i dobrze odbierane przez społeczeństwo. Żadne tłumaczenia w stylu waloryzacji o wskaźnik inflacji czy pokrycie rosnących kosztów raczej nie przekonają suwerena (w tym wypadku wszystkich obywateli) o słuszności takiej decyzji.

Ograniczenie częstotliwości przyznawania podwyżek jest więc w interesie wizerunku polityków. Ciekawe wyjście z tej sytuacji znaleźli posłowie PiS, którzy zaproponowali, żeby między innymi ich wynagrodzenie było uzależnione od czterech parametrów: zmiany PKB, wskaźnika Giniego, przeciętnego oraz minimalnego wynagrodzenia w kraju. W założeniu pensja polityków ma rosnąć w czasie prosperity, a maleć w okresie kryzysów. Biorąc pod uwagę, że perspektywy dla naszego kraju są pozytywne projekt ustawy zapewnia osobą nią objętym wzrost pensji przez kolejne kilkanaście lat, a kiedy nadejdą gorsze czasy po prostu będzie można powiedzieć, że jest przestarzała i ją zmienić, by uniknąć spadku wynagrodzenia.

Koszt politycznych wynagrodzeń i benefitów

Wszyscy wiemy, że koszt utrzymania najważniejszych osób w kraju to nie tylko ich wynagrodzenie. Do podstawowej kwoty pensji należy bowiem doliczyć nakłady pieniężne związane z utrzymaniem biur poselskich, darmowymi przejazdami czy ochroną. Różne źródła podają, że obecnie utrzymanie jednego posła wynosi około 25 tysięcy złotych miesięcznie, ale oprócz posłów mamy także senatorów, prezydenta czy wojewodów.

Stosując znaczę uproszczenia i zaokrąglenia można stwierdzić, że obecnie (przed podwyżkami) wyłącznie podstawowe koszty utrzymaniem jednego etatu wynoszą około 50 000 złotych, mnożąc to przez liczbę 600 osób otrzymujemy 30 000 000 złotych miesięcznie. Otrzymaną wartość 30 milionów złotych możemy porównać do kosztu funkcjonowanie niedużego szpitala, jakich wiele w naszym kraju.

Czy politycy zarabiają za dużo?  

Większości obywateli szczególnie tych zarabiających znacznie mniej niż wynosi średnia krajowa wydawać się może, że politycy zarabiają gigantyczne pieniądze za nic nierobienie, ale czy jest tak w rzeczywistości?

Abstrahując od zaangażowania posłów w wykonywanie ich obowiązków należy stwierdzić, że zarabiają oni stosunkowo mało w stosunku do wagi podejmowanych decyzji. Decydują oni przecież o wydatkowaniu miliardów złotych z budżetu państwa oraz obsadzają stanowiska w przedsiębiorstwach państwowych. Prezesi oraz członkowie rad nadzorczych tych firm zarabiając często kilkadziesiąt razy więcej niż osoby, które wyznaczyły ich na to stanowisko. Taka sytuacja może być wyjątkowo korupcjogenna, oczywiście podwyżka o kilka tysięcy nie wyeliminuje takiego ryzyka całkowicie, ale może to ryzyko znacznie ograniczyć.

Dygresja

Porównywanie podwyżek dla polityków z waloryzacją rent i emerytur przez niektóre media  jest jawnym i prymitywnym przejawem grania na uczuciach.  Te dwie kwestie są niezależne od siebie, równie dobrze można by porównywać koszty funkcjonowania Unii Europejskiej z kosztem remontu dróg gminnych w Polsce.