Obietnica tańszego ubezpieczenia z YU!, za bezpieczną jazdę

ubezpieczanie, YU!, tanie, obniżanie, koszty, śledzenie, POJAZDU, OCOdkąd firmy ubezpieczeniowe wreszcie skutecznie zostały zmuszone do właściwego likwidowania szkód wynikających z zawartych umów ubezpieczenia ceny takich polis wzrosły średnio o kilkadziesiąt procent. Była to bowiem idealna okazja do podwyżek i zaprzestania wzajemnego psucia sobie rynku. Taka zmian opłaca się przecież wszystkim, oczywiście poza klientem, ale nimi nie ma co się przejmować ich głos w tej sprawie jest nieważny. Kierowcy i tak przecież muszą wykupić OC pojazdu mechanicznego, bo inaczej zapłacą sporą karę.

W takiej sytuacji wśród konsumentów pojawia się oczywiste pytanie „dlaczego muszę tyle płacić skoro nie powoduję żadnych wypadków?”. Odpowiedź jest oczywista, tak wynika z odpowiednich tabelek, ogólnych statystyk, uwzględniających w prawdzie bezszkodowość, ale nie indywidualny styl jazdy.

W przypadku OC algorytmów nie interesuje czy spowodowałeś małą stłuczkę na oblodzonym osiedlowym parkingu, czy karambol na asteroidzie z 12 osobami śmiertelnymi wyprzedzając na trzeciego przy prędkości 200km/h. Szkoda to szkoda i koniec.

Jak rozwiązano problem bezdusznych algorytmów w innych państwach

W wielu rozwiniętych krajach (głównie anglosaskich: Wielka Brytania, USA, Australia) już kilka lat temu wprowadzono ubezpieczenia OC typu UBI (Usage Based Insurance) reklamowane jako tanie ubezpieczenie dla dobrych kierowców. Wymagające jednak zamontowania w samochodzie odpowiedniego urządzenia monitorującego styl jazdy, czyli oceniającego parametry takie jak płynność jazdy, przestrzeganie przepisów drogowych (ograniczeń prędkości), niezamierzone hamowania itp.

Montaż takiej czarnej skrzynki w samochodzie ubezpieczonego pozwala ocenić ryzyko związane z ubezpieczeniem konkretnej osoby, a więc zaoferować mu odpowiednie warunki. Jeżeli klient jest starszą panią, lub prowadzi jak ona otrzymuje zniżko na ubezpieczenie OC. W odwrotnej sytuacji dostaje zaporową ofertę od firmy stosującej UBI i przenosi się do konkurencji, do tradycyjnego ubezpieczyciela.

Strategia taka polega więc na wybieraniu rodzynek z ciasta, czyli zabieramy najlepiej rokujących kierowców dla siebie i jednoczesnym nieprzejmowaniu się innymi. Niech powodują szkody, za które odpowiadać będą inne towarzystwa ubezpieczeniowe, zmuszone do podwyżek opłat na skutek odpływu bezszkodowych kierowców.

Tanie ubezpieczenie YU! od Yanosika oraz TU Ergo Hestia

W Polsce z brakiem odpowiedniej indywidualizacji ofert ubezpieczenia postanowiono poradzić sobie w inny sposób. Powołano do życia firmę YU! – Pay How YU Drive, będącą dzieckiem nawigacji Yanosik pełniącej dla nowego podmiotu niejako funkcje agenta oraz Grupy ERGO Hestia odpowiedzialnej „za kwestie techniczne” związane z wymogami prawnymi odnoszącymi się do firm ubezpieczeniowych.

Już od jakiegoś czasu aplikacja Yanosik zbiera odpowiednie informacje o wszystkich, którzy wyrazili odpowiednią zgodę w celu wybrania najlepszych klientów, którym zostanie przedstawiona specjalna oferta ubezpieczenia. Dokładny algorytm jest nieznany, lecz każdy kierowca w aplikacji może sprawdzić, jak jego poczynania na drodze są oceniane i co musi poprawić.

Dotychczas nie mamy jeszcze odpowiednich konkretnych ofert ubezpieczenia od YU!, więc trudno mówić o ich opłacalności. Jeżeli jednak będą one porównywalne z zagranicznymi ofertami UBI (Usage Based Insurance) będziemy mogli liczyć w przyszłości na zniżki rzędu od 10 do 30%. Ocena techniki jazdy i tak jest bowiem tylko jednym z wielu elementów w odpowiedniej tabeli.

Początkowo jednak polisy takie nie będą zapewne zbyt korzystne, gdyż TU Ergo Hestia oraz Yanosik muszą otrzymać premię za innowacyjną ofertę oraz przygotować się na liczne próby oszustw. Takich jak uruchamianie aplikacji wyłącznie zdała od centów miast lub korzystania z niej w komunikacji publicznej

Ubezpieczanie wyłącznie dobrych kierowców oferując im tanie ubezpieczenie z czasem zapewne jednak skłoni również inne podmioty do aktywności w tej niszy. Możemy więc liczyć już niedługo na wysyp innych ofert ubezpieczenia dostarczanych na podstawie analizy dokonanej na podstawie danych dostarczanych przez specjalne aplikacje lub odpowiednie urządzenia (czarne skrzynki) montowane w samochodzie. Zapewne dopiero wtedy przy odpowiedniej konkurencji takie rozwiązanie będzie naprawdę korzystne, dla nas jako kierowców.

Bezpieczeństwo danych, czyli sprzedam informacje o sobie i to tanio

Odpowiednie aplikacje oraz urządzenia montowane w samochodach, o ile im na to pozwolimy zbierają o nas mnóstwo informacji, nawet takich, którymi nie chcielibyśmy się dzielić. Wiedząc gdzie jeździmy (parkujemy) nawet niezbyt inteligentna osoba potrafiąca korzystać z mapy może łatwo wywnioskować gdzie pracujemy, robimy zakupy, mamy konto w banku oraz mieszkami i kiedy nie ma nas w domu.

Wiadomości takie są interesujące dla wszelkiej maści zazdrosnych współmałżonków, osób przygotowujących spersonalizowane oferty handlowe, organów państwa (np. policji) oraz oczywiście złodziei. Towarzystwa ubezpieczeniowe raczej nie będą upubliczniać takich danych (przynajmniej nie za darmo), ataki hackerskie zdarzają się jednak cały czas, informacje te nie będą więc do końca bezpieczne.

Taka oferta jest jednak „innowacyjna”, a ostatnimi czasy takie produkty dobrze się sprzedają niezależnie od ich przydatności. Rozsądnym ludziom należy więc chwilę odczekać, aż faza testowa się zakończy i wtedy będzie można z niej skorzystać. Ciesząc się że mamy tanie ubezpieczenie, za które zapłaciliśmy naszymi danymi oraz frustrującą kontrolą naszego stylu jazdy. Rozpoczynając jednocześnie przyglądanie się kolejnej innowacyjnej ofercie, którą może być kalkulacja składki ubezpieczenia na życie na podstawie listy zakupów dokonywanych w supermarketach takich jak Biedronka lub TESCO.